Terry Pratchett, "Kosiarz"
Wedlug mnie jedna z lepszych ksiazek, jakie czytalam. Mimo drobnych bledow, literowek czy innych potkniec, nie mialam problemow z zapamietaniem gdzie skonczylam lekture. Chociaz nie powiem zebym musiala koniecznie skonczyc czytanie. Zaskoczylo mnie kilka elementow dosyc interesujacych. Jako, ze ja kocham zwierzeta, to bardzo mila niespodzianka dla mnie jest wprowadzenie postaci Smierci Szczurow. Jest to jeden z wyjatkowo epizodycznych bohaterow, ale mi sie strasznie spodobal. (Nie ma jak lekko chaotycznie opowiadac o ksiazce, ktorej koniecznie nie chce streszczac.)
Uwazam, ze historia opowiedziana na kartach tej ksiazki daje do myslenia. Tematyka poruszana jest jedna z wazkich w zyciu czlowieka. Mozliwe, ze pomaga sie oswoic z niektorymi myslami,a moze jest to jednak lekkie czytadlo. Niezaprzeczalnie jest to przyjemna, humorystyczna (czasem komiczna), absurdalna literatura. Ale wszystko do siebie pasuje i tworzy calkiem ciekawa calosc.
Polecam do poczytania generalnie ksiazki T. Pratchett'a. Chociaz nie uwazam zeby zaczynanie poznawania tworczosci ww. autora od serii o Smieri bylo dobrym pomyslem. Nie jestem tez przekonana i o tym. Dopiero Kosiarza przeczytalam, a juz mam w planie Wiedzmikolaja. Wtedy bede miala poglad. W ponury wieczor, czytanie o Smierci jakos nie powinno byc wskazane. Zalezy co kto lubi.
Mi sie spodobalo.