Hej hej :)
Zaczne od tego, ze zbieram na ksiazki. Dokladniej, to na serie ksiazeczek malych, niby dla dzieci, ale rowniez dla mlodziezy. Jedna mialam w rekach, na trzy pozostale rzucilam okiem. A ja chce cala serie (64 ksiazki). W ksiegarni chca za sztuke okolo 6 (mojej jednostki walutowej)... W przeliczeniu kwota przeze mnie nie do wydania. I probowac pojedynczo kompletowac?
Natomiast cala dotychczasowa serie znalazlam w internecie, za 41.99 (w mojej walucie). Cena ta byla do wczoraj aktualna. Teraz jest 49.99 za 64 ksiazki. I teraz kilka moich luznych przemyslen.
Ogranicze jedzenie do minimum koniecznego do przezycia. Zrezygnuje z jednego wyjazdu na kiermasz (no moze dwoch, i dwa zostana w miesiacu). Bede Bronkowi dawac mniej jedzenia, zeby na dluzej starczylo. Ogranicze wszystko do minimum wymaganego przez system egzystencjalny. Ale nadal pozostaja kwestie losowe (rachunki, oplaty, lekarze).
I wtedy postanowilam napisac ten wpis zebraczy. No bo ludzie zbieraja na wszystko. Na podroz w obce kraje, sprzety, lekarstwa, zwierzeta, schroniska, chore dzieci, lekarstwo na raka czy perpetum mobile. I to nie sa male pieniadze! A ja przychodze z prosba o zlotowke (gdzie paypal zabierze procent od tej zlotowki i tak, bo koszt wykonania operacji). Taki gest w moim kierunku. Ale nie licze na nawet na takie cos. Tak samo, jak nei nastawiam sie na wygrana w totka, zaraz po wypelnieniu jednego kuponu w przeciagu roku. Nie oszukujmy sie. :) Zatem nie wrzuce przycisku do paypala.
Tak sobie pogadalam o mojej determinacji w dazeniu do posiadania tej konkretnej serii ksiazek.
Zycze wszystkim milego. :)
Juz mysle nad kolejnym zjechaniem jakiejs ksiazki... A moze nie? Nie wiem. Czytam dalej, to co mam.